To jest gorsze od narkotyku ! Uzależnia od pierwszego zażycia !!! :-)

Jestem ciepłolubny , nawet powiedziałbym , że bardzo. I wydawało mi się, że tak musi być. Zawsze wyjeżdżając gdzieś wolałem wziąć jedną parę odzieży więcej niż za mało. Jak to mówił jeden z moich kolegów ” Lepiej nosić niż się prosić 😉 ” .

Jednak ostatnio mnie to wkurzyło jak będąc na basenie ciarki latały mi po plecach kiedy miałem wejść do basenu pływackiego. Zobaczyłem , że w każdym torze były po 3 osoby, uznałem więc , że 4 to już będzie tłok. O ile nie czułem, że się oszukuję na początku. Jednak kiedy w basenie pływackim się przeludniło , a mi nadal latały ciarki na myśl wejścia do tamtej wody to poczułem się mega źle 😠.

Wracając do domu przemyślałem sprawę. To nie jest tak że ja lubię ciepło. Ja mam lęk przed zimnem !!! Nie będzie lęk mi truł życia. Zacząłem szukać rozwiązania, przyszło mi szybko do głowy. Już wcześniej byłem namawiany na morsowanie i mnie jakoś ten temat pociągał ale lęk nie pozwalał się nawet zbliżyć do wody nawet w myślach. Teraz tak nie będzie ! Obejrzałem kilka filmów na youtube , żeby mieć chociaż minimum pojęcia jak to zrobić. A kładąc się spać robiłem wizualizację jak wchodzę do wody. Na początku nawet sama myśl o tym wzbudzała ciarki na plecach ale już drugą czy trzecią noc było inaczej.

Przyszła sobota. Wszystko mi teraz sprzyja więc od rana jeszcze dostałem film od ojca który się też interesuje morsowaniem. Obejrzałem go i uznałem , że TO JEST TEN DZIEŃ !

Jednak najpierw przypomniało mi się, że mam cel do wykonania ( przebiec 100km w listopadzie ) . Poszedłem więc biegać. Po godzinie i ponad 10km wróciłem. To teraz morsowanie ? Nie. Muszę kupić sprzęt. Pojechałem więc do decathlonu kupić kapcie do wody i rękawiczki. Teraz do wody ? YYYYY…. znowu mi wpadło coś nowego do głowy .

Chwila 🤔 … coś jest nie tak z tymi pomysłami. Uświadamiam sobie, że te wszystkie wymysły to moja podświadomość broni się przed walką z lękiem . Nie wracam nawet do domu. Jadę prosto nad jezioro !

Po drodze przewalało mi się przez głowę chyba 500 pomysłów co muszę zrobić. One sobie tam latały, a ja cały czas do celu. Nad wodą to samo. Wszystko mówiło mi, że mam uciekać . Jednak głowa sobie , a ja sobie. Powoli znalazłem odludne miejsce, żeby się nie upokorzyć jakby mi styki zagrały w połowie wejścia. Mała rozgrzewka i rozbieranie. W głowie walka masakryczna. Nie będzie żaden lęk mną rządził. WCHODZĘ !!!

Pierwszy krok do wody ( wcześniej wrzuciłem do niej zegarek żeby zmierzyć temperaturę było 11 stopni ) i …. Trudno powiedzieć , żeby woda była ciepła ale jakie było moje zdziwienie 🙄 wcale nie ma tragedii. Druga noga, kolejny krok, następny. Faza bardzo nieprzyjemna dla mężczyzn ( krocze ) , znowu łatwo poszło i …. taram !!! Stoję po pachy w wodzie 🙂 . W pierwszej fazie o tym zapomniałem ale od momentu dotknięcia wody palcami od nóg głowa się wyczyściła. Zero myśli które wcześniej się pojawiały o odstąpieniu od wejścia do wody.

Czekam minutę, dwie….5,10 . Zadzwoniłem do ojca , żeby mu powiedzieć. Po 15 minutach wychodzę. Na zewnątrz nie jest mi zimno. Ubieram się , zaczynam dygotać. Czuję się dość dziwnie. Nie odczuwam bardzo zimna ale ciało dygocze. Ubrałem się i idę do auta. Po jakiś 10-15 minutach od wyjścia z wody poczułem jakby ze środka gorąco które wydobywało się na zewnątrz. Skóra zaczęła palić. Trwało to jakiś czas . Trudno to określić. Dziwne uczucie trochę nawet przyjemne.

Korzyści które się czuje od razu ? Banan do ucha do ucha 😁😁😁 do końca dnia i co więcej ? Chęć do wejścia kolejny raz. To jest gorsze od narkotyku ! Uzależnia od pierwszego zażycia !!! 🙂

Przyszła niedziela. Myślałem cały czas dlaczego tak łatwo dało mi się wejść ? Takiemu ciepłolubowi ! Dzień zleciał szybko. Wykorzystać też chciałem słońce , więc zabrałem swoją dziewczynę na przejażdżkę . Chwycił nas zachód słońca . Hania była w siódmym niebie ha ha 🤣😆

Po powrocie do domu przeszły mi oczywiście myśli żeby odpuścić dzisiejszy plan na wejście do wody ale widziałem, że to moja głowa znowu podrzuca mi takie kłody. Jednak znam te sztuczki już i nie dam się nim.

Będzie mega kumulacja łamania lęków. Boję się zimna, boję się wody, a najbardziej boję się samotności w wodzie. Do tego jeszcze noc ! GRUBO 😉 albo grubo albo wcale !

Pojechałem. Na parkingu ciemno jak w tyłku . Na szczęście plaża oświetlona choć w części ale woda nie :-/ . Rozgrzewka , tym razem dłuższa bo już było sporo zimniej jak w dzień poprzedni. Ufff…. IDĘ !!!

Wejście jak poprzednio. Zadziwiająco łatwe. W wodzie podobne odczucia. Stoję z rękami podniesionymi do góry i najzimniej mi gdzie ? W ręce , aż chciałem je włożyć do wody bo było mi w niej cieplej.

Znowu 15 minut. Wychodzę, na zewnątrz para leci z ust. Chłód czuję , trochę dygoczę ale zajebiście się czuję . Żaden chłodek nie może popsuć mi radości z rozłożenia na łopatki tylu lęków . W aucie znowu palenie skóry ale jakby słabsze. Nawet nie poszedłem od razu do domu tylko jeszcze na godzinny spacer. Wszystko z takim bananem na buzi , że gdyby nie uszy śmiałbym się dookoła.

Już nie mogę się doczekać kolejnego razu. Każdemu polecam walczyć ze swoimi lękami 💪💪💪 . Jeśli się chce to wszystko można ! Trzeba jednak bardzo tego chcieć, a wtedy nic nie stoi na naszej drodze do sukcesu .

Dodaj komentarz