TET Polska, 5 tras, 3069,5 km w Polsce.
Raz miałem okazję przejechać się odcinkiem południowym. W ostatnim czasie przejechaliśmy prawie cały odcinek.
Odcinek zachodni to 375km w dużym skrócie z północy na południe po zachodniej stronie. Podobno ma największy procent dróg offroadowych.
Miałem pewne obawy przed wyjazdem. Słyszałem o dużych ilościach piasku, sam również bywałem na poligonach w okolicach Żagania. Jak się okazało w suchych okolicznościach trasa bardzo przyjemna. Dająca się przejechać nawet ciężkimi motocyklami. Sprawa wygląda na pewno zupełnie odwrotnie kiedy popadało kilka dni. My mieliśmy dość sprzyjające warunki pogodowe od żaru lejącego się z nieba, poprzez lekki i ciepły deszcz, a pod wieczór przyjemny chłodek.
Odcinek TET nr. 5 pokonaliśmy z południa na północ. Start z okolicy Lwówka Śląskiego. Na początku było więcej asfaltu z wyjątkiem w okolicach Jezior Rakowickich 1szego i 2ego. Tam wokół nich jest bardzo sypki piasek. Dla mniej lubiących taką nawierzchnię proponuję unikać zjazdu w ich kierunku.

Później trasa kręci się między polami, lasami, aż w okolicach Leszna Górnego przecina rzekę Bóbr. Ciekawe miejsce. Nie da się tam łatwo przejechać mostem, chociaż gdzieś nadrabiając może jest taka opcja, ale nie ma się czego bać. Dno jest wyłożone płytami betonowymi i raczej nie jest śliskie. Wody jest jak na filmie. Sama przyjemność 😉😁
Później znowu lasy i przyjemny cień, przeplatał się z polami. Coraz więcej jednak pojawiało się piasku. Rejon Żagania bez umiejętności jego pokonywania to może być droga przez mękę. Wystarczy jednak kilka ćwiczeń, zmniejszenie ciśnienia w kołach i da się go pokonać. 😉
Kolejnym z ciekawych miejsc jest stare opuszcone lotnisko wojskowe w okolicach wsi Wiechlice. Dla bardziej spoconych po piaskowym koszmarze jest możliwość ” przewietrzyć się nieco szybciej 😜”.
Kolejny punkt leży minimalnie obok trasy. Sama trasa przez niego nie przebiega, ale jeśli ktoś lubi wodę to zachęcam. Bezpieczne miejsce na pokonanie rzeki Bród Łagoda koło wsi o tej samej nazwie.
Od tego miejsca trasa to prawie 100% off. Leki i przyjemny jak jest sucho. Może być trudny w porze deszczowej, bo widać sporo gliny, która potrafi zabić chęci do jazdy jak jest mokro.
Miejscami nawet kiedy nie padało kilka dni stoi w nieckach sporo wody i można się lekko pobrudzić



Pierwszy dzień zakończyliśmy kąpielami i piwkiem w Łagowie. Zbaczając kilka kilometrów z trasy, ale warto tam podjechać jeśli ktoś jeszcze nie widział tego urokliwego miasteczka. Jest tam też spora baza hotelowa i gastronomiczna, więc można zregenerować siły.



Kolejny dzień już bez większych trudności, choć trzeba przyznać, że trasy asfaltowej było mało. Królowały szutry i leśne ścieżki. Czasami nawet wąskie. Było na tyle szybko, że nawet nie chciało się nam stawać, żeby robić zdjęcia czy filmy.
Na wyróżnienie na pewno zasługuje MRU Boruszyn i Pniewo. Warto odwiedzić bunkry, bo to kawał historii. A dla ugotowanych motocyklistów możliwość schłodzenia się w temperaturze okolo 7 stopni jeśli dobrze pamiętam.

Do Strzelec Krajeńskich dojechaliśmy bardzo szybko. Trasa temu sprzyjała.
Kilka km nam zabrakło do pokonania całego odcinka, ale doszliśmy do wniosku, że nic ciekawego już tam nie będzie, a do domu trzeba jeszcze wrócić, co dla nas oznaczało kolejne 200km drogi.
Podsumowując…. TET to świetna zabawa i obcowanie z naturą. Omija się cywilizację jak to tylko możliwe. Poziom trudności trasy w warunkach suchych określiłbym na 3-4/10. Chyba każdy kto tylko się nie boi zjechać z czarnego da go radę przejechać pod warunkiem, że nie boi się gleby. Ja po przejechaniu tego kawałka nabrałem tylko jeszcze większej ochoty do przejechania całego Polskiego TET, a w przyszłości i po za granicami kraju. Czas pokaże 😉. Jeśli macie pytania śmiało piszczcie. A może ma ochotę ktoś się do nas dołączyć? 😉 Pozdrawiam




























































































































