
Każdy ma w sobie jakiś strach. Podobno już w łonie matki możemy dostać lęki, które ma w sobie nasza matka. Nie zawsze muszą się one uaktywnić, bo zależy to od warunków w jakich żyjemy jednak wystarczy sprzyjające otoczenie i zaczynają rosnąć. W moim wypadku niestety tak było. Uważałem swoje dzieciństwo za spokojne i beztroskie. Jednak trafiłem w pewnym okresie życia na warunki w których moje lęki zaczęły się drastycznie rozwijać.
W pewnym momencie życia myślałem nawet, że mój sposób widzenia świata mi sprzyja. Jestem zawsze gotowy na „unik” bo widząc zagrożenie w koło mogę zawsze starać się go uniknąć. Jakiś przykład ? Idąc ulicą jestem gotowy by odskoczyć kiedy nagle jakieś auto wpadnie w poślizg i wjedzie na chodnik niszcząc wszystko w tym mnie….. jednak …… teraz widzę , że traciłem przez to całe piękno świata . Idąc tym samym chodnikiem można słuchać śpiewu ptaków, czuć zapach lasu, uśmiechać się do osoby z którą się idzie czy nawet myśleć o swoich przyszłych spełnionych planach. Nie można całe życie czekać za czymś co nigdy może się nie zdarzyć. Tak, prawda będąc gotowy na „unik” może uratuję życie ale czy można nazwać życiem czekanie na wypadek czy inna katastrofę ???
Przykład wyżej jest trochę podkoloryzowany, nie jestem cały czas w trakcie spaceru nastawiony tylko na unikanie aut ale pokazuje zasadę jaką się posługiwałem w trakcie życia. Przykładów lęków może być niestety wiele więcej i prawie każdy jakiś lęk ma ( przed wysokością, głębokością, odrzuceniem, utratą kogoś bliskiego, lęki egzystencjalne itp. ) jednak warto stawić im czoła bo tylko żyjąc bez lęków można żyć pełnią życia.
Każdemu sugeruję spróbować przeciwstawić się lękowi. Często tak jest, że czegoś się boimy, bo nigdy nie spróbowaliśmy stanąć „oko w oko” z tą sytuacją. Zamiast tego robimy unik i karmimy w ten sposób swój lęk. Czasami stawić czoło lękowi jest tak łatwo , że aż trudno w to uwierzyć ale jeśli się nie spróbuje to skąd mamy o tym wiedzieć? Przykład ? Mam lęk przed głębokością, wystarczyło , że kilka razy zanurzałem się pod wodą w wyobraźni. Pływałem wtedy starając opanować się lęk. Po kilku razach się udało i teraz myślę , że jestem gotów iść pływać na jeziorze . Pogoda jeszcze kiepska ale jak tylko zrobi się cieplej będę próbował i wiem , że dam radę 🙂 .
Jeśli jednak nie jest tak łatwo pokonać lęk zachęcam by udać się do specjalisty . Oni wiedzą jak szybko się uporać z problemami . Jedne są łatwe z pokonania inne wymagają sporo czasu jednak polecam spróbować bo naprawdę warto 😉 .



















