W zeszłym sezonie kupiłem turystyczną szybę loster. Zrobiłem razem blisko 10k km z tego z nową szybą około 7k. Zdecydowanie lepiej mi się z nią jeździło jak z oryginalną.
Wiadomo, że ta od adv byłby lepsza, ale wydać 1200 zł za używaną to grube przegięcie, a kupno nowej to już szaleństwo. Dlatego uważam, że loster to świetny wybór w stosunku cena/jakość.
Szyba o grubości 4mm miała jeden minus. Była dość giętka i przy prędkościach powyżej 120km/h w zależności od wiatru potrafiła mocno „pływać”. Miało też to plus, bo nawet wywrotka do góry kołami nie uszkodziła jej w najmniejszym stopniu 😁.
Zdjęcie zaraz po podniesieniu ( słabej jakości ale byłem pod ogromnym przypływem adrenaliny, który był potrzebny do obrócenia samemu kloca 240kg ).
Pewnie jeździłbym z nią dalej. Jednak moje przeginanie musiało się kiedyś skończyć 🤣.
Szyba nie przetrwała zimowych przejażdżek. Jazda po śniegu była okey, ale lód który się skrył pod śniegiem spowodował glebę i pęknięcie szyby. Przy tempetraturze – 10 pleksi robi się sztywne i podatne na pęknięcia.
Kupiłem więc ponownie turystyczną szybę loster, ale tym razem nie poskąpiłem i wybrałem droższy wariant 5 milimetrowy.
Dziś jestem po tysiącu kilometrów z nowym nabytkiem. Niby tylko 1mm, a robi wielką różnicę. Szyba jest znacznie sztywniejsza. Dużo mniej „pływa” podczas szybszej jazdy.
Jak widać na nagraniu szyba jak i cały moto głównie drży od opon terenowych, a „pływanie” szyby jest ale na akceptowalnym poziomie.
Uważam, że jak za cenę 430 zł to zdecydowanie warto jeśli ktoś szuka alternatywy do kupowania używanej szyby adv. Tym bardziej, że tutaj mamy dodatkowo wybór koloru szyby i mocy jej przyciemnienia.
Plusy:
+ dużo sztywniejsza niż ta grubości 4mm
+ ładnie wygląda zamontowana ( chociaż to subiektywne odczucie)
+ łatwy montaż, wszystko pięknie pasuje podczas montażu
+ rewelacyjny stosunek cena/jakość
+ możliwość wyboru koloru przy kupnie oraz przyciemnienia
Minusy:
– może pękać w minusowych temperaturach 😜
– mimo większej sztywności, przydałby się stelaż usztywniający jak w adv lub widziałem też zestaw od givi do usztywnienia szyby.
– gdyby była chęć mocowania stelaża usztywniającego trzeba samemu wiercić otwory do montażu.
Mam za sobą świetny weekend. Tym bardziej był wspaniały, bo przedłużony o jeden dzień 🤣.
Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć Mistrzostwa Świata w motocrossie. Zrobiło to na mnie duże wrażenie. Motocykle, hałas, adrenalina, kurz. Po prostu pełny ogień 😈 i… Trójka dzieci siedzącą na skarpie z telefonami. Nie widząca nic więcej 🤷♂️… No trudno. Sam nie tylko oglądałem zawodników ale też nagrywałem telefonem. Taki świat.
Wieczorem byliśmy na koncertach w Katowicach z okazji zakończenia sezonu motocyklowego. Fajna impreza z muzyką na żywo. Grały jakieś zespoły, które średnio kojarzyłem oraz 4 Szmery i na koniec Cree.
Jakie było moje zdziwienie kiedy w czasie koncertu Cree obracając się za siebie, zobaczyłem dwójkę dzieci wpatrujących się w telefon, ze słuchawkami w uszach, siedzących po turecku po środku tłumu. Odcieńci od rzeczywistości w swoim świece. Nad nimi stali dumni rodzice z uśmiechami na ustach. Dumni i zadowoleni. Przecież ich dzieci są grzeczne ( nie szaleją ) , bezpieczne ( bo pod okiem rodziców ), czyste ( bo nawet siedzą na kocyku i nie mają się jak ubrudzić) takie… hodowlane.
Inna sytuacja, jesteśmy w restauracji. Dziecko na oko z 5-6 lat, od wejścia w telefonie. Zamawia mu mama, bo on jest zajęty. Czekać bez zajęcia nie może więc ogląda YouTube. Przychodzą posiłki. Młody nawet nie ruszył ręką, bo mama go karmi. Nie dlatego, że nie ma ręki, on nią musi przerzucać filmy. Z resztą po co ma sam jeść kiedy mama daje mu pod sam nos widelec z jedzeniem. Kiedy skończyli jeść i poszli do domu młody nawet w czasie marszu patrzył w telefon. Nie jestem pewien czy w ogóle zarejestrował fakt, że był w restauracji. Czym się to różni od hodowli?
Może to stwierdzenie kogoś zaboli, ale czy nie mam racji? Czym różnią się takie dzieci od zwierzątek w klatkach? Dać jeść, pić, zamknąć na małej przestrzeni ( tu jest to ekran telefonu, komputera) i czekać aż urosną.
Każdy rodzic chce dla dziecka najlepiej, ale to nie polega na podstawieniu wszystkiego pod sam nos, owinięciu go folią bąbelkową i czekaniu aż urośnie. Jeśli dziecko nie nauczy się radzić sobie z problemami zwykłego życia to jak ma sobie później radzić w dorosłości?
Może uchronimy dziecko przed upadkiem na rowerze kiedy się uczy jeździć, ale czy nauczymy je umiejętności podnoszenia się z ziemi kiedy się przewróci? Nie będziemy przez ich całe życie biec z ,, plasterkiem,,.
Nie ma możliwości uchronić człowieka przed całym złem na ziemi, a naszym zadaniem powinno być pokazanie dziecku, że upadki to jest normalna sprawa po której trzeba wstać, otrzepać się i iść dalej.
A co z telefonami? Nie ma nałogu, który jest dobry. Ten od telefonu też! Wystarczy poczytać jakie złe skutki widać już u najmłodszych dzieci. Sam osobiście znam dziecko które ma zeza od patrzenia na telefon w odległości 10 cm od oczu. Nie chce nawet próbować mówić bo po co kiedy wystarczy mu jak pokaże telefon i go zaraz dostaje. Tyle mu potrzeba ( dziecku ) ale ono może nie wiedzieć, że życie na tym nie polega. Za to rodzice już muszą o tym pamiętać i naszym obowiązkiem jest pokazać dziecku świat realny.
Jak patrzę na nowe pokolenie to myślę, że nie będzie w przyszłości wojen. Wystarczy jak ktoś wyłączy WiFi i zgasi światło w pokoju. Wtedy wszyscy usiądą i będą płakać. Lęk przed brakiem prądu tak ich sparaliżuje, że nikt nie podejdzie do włącznika, żeby włączyć światło.
Każdy ma wybór jak wychowuje swoje pociechy. Każdy chce dla nich jak najlepiej. Zastanówmy się czy wystarczy nam hodowla czy jednak wolimy dziecko które żyje i potrafi żyć.
W zeszłym tygodniu miałem okazję wybrać się w Bieszczady. Pierwsza i ostatnia część podróży była samotna. Przez co szukałem przygód po za asfaltami. Razem w obie strony to 600km z tego 30-40% to szuter, lasy, pola. Czasami nawet ściernisko, wykoszone wcześniej przez kombajny, kiedy skończyła mi się droga ( nawet ta szutrowa), zaczęło się szczere pole i zaczęła jazda na azymut w odpowiednim kierunku. Fajne przygody 😜. Wymaga to sporo umiejętności jazdy terenowej. Od momentu zakupu GSa jestem w tym dużo lepszy, ale każdy kto jeździ w terenie wie, że gleby są nieuniknione. Będą zawsze kiedy sprawdza się swoje granice, ale tylko w ten sposób da się je podnosić wyżej.
Reszta czasu to jazda we dwoje z bagażem. Trudno w ten sposób pędzić szybko, bo motocykl nie jest już tak zwrotny. Nie da się też zjechać w trudniejszy teren po za lekkim szutrem. Ruszyliśmy więc w kierunku gór. Cały nasz plan to było wyjechać w środę, wrócić w niedzielę i zaliczyć w jakimś stopniu Bieszczady.
Pierwsza noc to rejon Nowego Sącza, a dokładniej w Woli Kroguleckiej. Jest tam punkt widokowy
A z niego widok, który nie pozwolił nam pojechać dalej 😍.
Pojechaliśmy zrobić zakupy przy okazji zauważyliśmy Ruiny zamku które nie omieszkaliśmy zwiedzić. Dojechać można pod niego prawie na odległość rzutu kamieniem. To duży plus dla leniuchów 😉. Wejście darmowe.
Powrót na „nasze pole namiotowe” i rozbicie namiotu. Kolacja i spełnianie marzenia. Noc w namiocie z takim widokiem
Jak to bywa w życiu, coś często wygląda ekstra w TV, jak to robimy na żywo okazuje się, że już tak dobrze nie jest 🤣😂. Teraz… Hmm… Zwierzęta dawały nam się w nocy we znaki, ale poranek, kawa i śniadanko z takim widokiem wszystko wynagrodziło.
Pełni sił po pyszynej kawie i jajecznicy zebraliśmy ekwipunek i ruszyliśmy w kierunku Muszyny. Szczerze mówić nigdy mi się nie przewinęła nazwa tej miejscowości. Za to zrobiła na nas fajne wrażenie. Ciche i spokojne miasteczko pełne różnego rodzaju parków i ośrodków uzdrowiskowych. Zaskoczony byłem od samego początku kiedy nikt nie wyciągał ręki za parkowanie 😏. Tak samo kiedy szukaliśmy toalety – bezpłatne 😊. Jakie to dziwne w Polsce.
Niestety płatność tylko gotówką trochę nam popsuła plany, więc dość szybko ruszyliśmy w kierunku Ustrzyk Górnych po drodze odwiedzając Bar u Tedika z przepysznym pstrągiem polecanym przez miłą Panią z Muszyny.
Mógłbym dalej opisywać krok po kroku naszą przygodę ale pewno i tak każdy czyta początek i ogląda zdjęcia. Przejdę więc do podsumowania i wrzucę kilka zdjęć z opisem.
A gdybyście chcieli rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady to polecamy te miescja.
Tu mogę dodać że jest kilka sposób na wejście. Od strony Wołosatego szlakiem niebieskim ok. 2.5h. Dość strome wejście, kamieniste, sporo schodów.
Z Wołosatego szlakiem czerwonym ok. 5.5h. Z opowiadań tylko wiemy, bo osobiście nie szliśmy.
I opcja numer 3 to atak na szczyt z Ustrzyk Górnych czerwonym szlakiem ok. 3.5h. Pierwsza część wejścia mniej stroma ale dłuższa niż w niebieskim szlaku. Później już ponad linią drzew bardziej stromo ale często są schody . Piękne widoki.
My tu nie nocowaliśmy . Koszt 40 zł osoba ( pod namiotem) trochę nas zniechęciło tym bardziej, że brak jest restauracji. Otocznie piękne i zadbane ale… Czegoś nam zabrakło.
Po pierwszej przejażdżce GSem wiedziałem, że w najbliższej przyszłości zmienię w nim szybę .
Oryginalna jest dla mnie niska. Powietrze z owiewki wbija mi się w ramiona lub pod kask w zależności od ustawienia przez co robi mi się w nim strasznie głośno. Miałem okazję przejechać się GSem adv z oryginalnymi szybami i tam odczucia miałem dużo przyjemniejsze. Zacząłem więc szukać szyby od adv.
Przed wyjazdem w Bieszczady trzeba było coś wybrać. Używana od adv to koszt ok. 1000 zł – 1200 zł z pałąkiem do mocowania. Obłęd dla kawałka starego plastiku. Ceny nowej nawet nie sprawdzałem. Postanowiłem więc poszukać jakiegoś zamiennika.
Najpierw wpadła mi w oko szyba od puig 4331. Turystyczna, wyższa o 13 cm. Cena ok. 560 zł. Właściwie byłem na nią zdecydowany ale w czasie zamawiania w proponowanych wyskoczył mi loster. Hmm… Sprawdzę…
Wydawał się bardzo podobny do adv ale cena 320 zł 😁 ( nowa w kilku odcieniach do wyboru). Zamawiam. Najwyżej oddam jak będzie słaba.
Przyszła po 2 dniach. Montaż bez problemów. Wszystko pasuje. Wyższa też o 12 czy 13 cm. Szersza również.
Pierwsza jazda i uśmiech na buzi. Dużo lepsza od oryginału, ponieważ tu już od 80 czułem się źle. Do 100km/h dało się wytrzymać, powyżej to już dla mnie męka. Zestaw bluetooth słyszałem gdzieś do około 80km/h. Powyżej tylko szum powietrza i targanie głową w każdą stronę.
Przy turystycznej szybie loster ( tak nazywają dłuższą wersję, bo mają też takiej długości jak oryginał) do pierwszej setki jest dużo ciszej. Bluetooth słyszę zawsze wyraźnie do 100km/h. Powyżej do ok. 120 słychać też przyzwoicie. Od 120-140 jest różnie zależności od wiatru.
W weekend zrobiłem ok. 1700 km. Z różnymi prędkościami. Dla mnie różnica jest ogromna i zdecydowanie warta swojej ceny. Jedno zastrzeżenie jakie mam to, że szyba powinna mieć usztywnienie jak w adv. Powyżej 120 km/h potrafi przy większych uderzeniach powietrza ( jeśli przejeżdża obok ciężarówka) dość mocno falować ( drżeć) co powoduje dyskomfort. Kupując można wybrać wersję grubszą ( 5mm ) za jakąś stówkę więcej. Nie będąc pewny czy Loster sprosta moim oczekiwaniom wybralem tańsza wersję. Dzisiaj wiedząc o tym kupiłbym wersję 5mm. Tak czy inaczej teraz jej nie będę zmieniać.
Pisząc tą opinię na liczniku ok. 2 tyś km przebiegu. Obawiałem się czy od drżenia szyby podczas większych prędkości nie zacznie pękać w miejscach mocowania ale do teraz wszystko ekstra. Jeśli nie widać różnicy, po co przepłacać 😁. Polecam
Na plus (+)
– stosunek cena/jakość
– wykonanie
– łatwy montaż
Na minus (-)
– mogłaby być sztywniejsza
– brak otworów na śruby jeśli chciałby się założyć pałąk usztywniający od adv.
Mój kask nigdy nie należał do najlepszech, a czas i kilometry spędzone razem zmęczyły go i nadchodzi czas na nowy.
Zawsze marzyłem o czymś lepszym, bo do tej pory miałem same budżetowe HJC. Moim zdaniem są dobre na początek. Mają przyzwoity stosunek cena/jakość, ale ile można się bujać w byle jakości 😜. Czas na coś lepszego!
W weekend była możliwość jazd testowych w kaskach shoei w 4Ride. Niestety, miałem inne plany i nie zdarzyłem wykorzystać sytuacji. Mam nadzieję, że uda się kolejnym razem.
Za to od kwietnia chłopaki w Motormind mają kaski testowe od schubertha. Fajna opcja, bo są one dostępne cały czas. Wypożyczać można o każdej porze. Teoretycznie na godzinę ale można się dogadać jak nikt wcześniej nie zamówił kolejnej jazdy. Ja jeździłem prawie 2.5h.
Tak więc dostałem. Nówkę z kartonu Schuberth C4 pro white.
Kask klasy premium. Kosztuje sporo. Reklamuje się go jako najcichrzy kask. Jak jest w rzeczywistości?
Pierwsze wrażenie? Jakość wykonania na 6. O ile sam kształt może się podobać lub nie, to jakość wykonania mało kto będzie próbował podważyć. Wyściółka bardzo miękka i miła w dotyku. Kask jest sztywny nawet po otwarciu szczęki, a ona po zamknięciu trzyma się stabilnie.
Zakładanie na głowę? Hmm… Jak to mówią… Tylko ten kto miał nowy kask, wie co to ból głowy 🤣. Coś w tym jest. Dobrałem rozmiar jak zawsze L. Niby według rozmiarówki powinien być ok. Teraz po jeździe wiem, że to był błąd. Kask na głowę wchodzi ciasno i trzyma się jej bardzo dobrze. Ma się wrażenie, że otula głowę dużo bardziej niż mój, pewnie to dzięki przytulnej wyściółce której jest dużo nawet na pasku. Jednak dla mnie rozmiar L z gamy Schubertha jest za mały. Jeśli go kupię to XL, bo klamra zapinająca obtarla mi szyję. Całą jazdę czułem dyskomfort, a po dłuższym czasie było to bardzo męczące.
Po założeniu kasku mega wrażenie robi wizjer. Jego szerokość jest dla mnie niesamowita. Pinlok też jest szeroki i nie zasłania tak jak w moim starym HJC. Dodam, że dają go w zestawie i jest już zamontowany. Szybka zamyka się wzorowo.
To jedziemy. Pierwsze metry rozwiały moje złudne marzenia o ciszy w kasku. Jednak jest prawdą, że nie ma cichych kasków, choć jest lepiej.
Za to bardzo mnie zaskoczyła aerodynamika. Jazda na wprost i obroty głowy nie powoduje turbulencji ani specjalnego wzrostu hałasu. To naprawdę działa tak jak w reklamie. 👍 Jazda z otwartą szczęką też jest fajna. Choć sam kask nie ma homologacji na taką jazdę, mam wrażenie, że też był tesowany pod takim kątem.
Wentulacja – jest wyczuwalna. Czuć ją prawie w całym kasku. Nawet przy mniejszej prędkości w mieście robi się przyjemnie. Ogólnie na plus.
Szczęka zamyka się dobrze. Nie zauważyłem problemów. Działa tak jak powinna. Ma metalowe mocowania. Tyle w temacie.
Zapięcie micro-lock. Lubiane i nie. Każdy ma do tego swoje podejście. Mi ono pasuje. Potrafię zapiąć i rozpiąć kask jedna ręką, a nie jeżdżę na tyle sportowo żebym miał ciśnienie na podwójne D. Choć wbiłem się w kask rozmiaru L to ono wybiło mi z głowy kupno tej wielkości. Mocowanie zapięcia jest przesunięte lekko do tyłu. Jest blisko szyi. Większy rozmiar kasku wyeliminował mój problem.
Kask w wersji pro więc z zamontowanymi głośniczkami i mikrofonem. Nie miałem możliwości wypróbowania. Nie mam więc opinii.
Ogólna opinia. Czy warto go kupić? Odpowiedź brzmi tak i nie. Na nie, przemewia tylko i wyłącznie cena. Na tak, wysoki poziom jakości wykończenia, świetna aerodynamika i widoczność oraz bardzo wytrzymała skorupa ( tego nie testowałem 😉). Osobiście uważam, że jak kogoś stać to warto ale brać ale brać kredytu dla lansu nie ma co.
A Wy jakie inne typy macie do zaproponowania? Myślę jeszcze wziąść na testy minimum shoei neotec 2 i wtedy może podejmę decyzję. Pozdrowienia T. R.
Chciałem napisać jakąś opinie na temat mojego nowego zakupu z równym przebiegiem jakiegoś 1 tysiąca km ale kilometry tak szybko biegną, że mam już ich ponad 1500 🙂 .
Co o nim sądzę ? Nie da się tego napisać w jednym słowie, więc opiszę trochę moje przemyślenia i odczucia. Są one zupełnie subiektywne i każdy może mieć inne ale ja mam takie.
Sercem tego dużego grzmota jest dwucylindorwy bokser o pojemności 1170cm3 oficjalnie nazywany 1200cm3. Ma 98 koni i 115 momentu obrotowego. Jak na ten typ motocykla mocy wystarcza. Trzęsie na niskich obrotach. Poniżej 2000 obrotów zbiera się choć telepie w każdą stronę. Jego największym plusem jest spalanie. Jest oszczędny ( póki co spalanie minimalne miałem 4.9l/100km do 5.6l/100km ).
Zawieszenie to chyba największy plus tego moto. Prowadzi się bajecznie, zakręca bardzo łatwo. Zawias ma regulację tylnego amora za pomocą pokrętła i z przodu na klucz który jest w zestawie. W terenie płynie wybierając nierówności tak, że czasami czekam na spore tąpnięcie, a okazuje się, że wszystko pochłonęło zawieszenie. Jest ekstra.
Hamulce… są różne opinie. Mój GS ma ABS pierwszej generacji. Podobno bywają awaryjne. U mnie działa dobrze. Pompa ABS działa bardzo agresywnie. Lekkie naciśnięcie klamki hamulca powoduje ostrą reakcję. Trzeba się tego nauczyć ale…. w Hani zawsze miałem wrażenie, że mam słabe hamulce ( nawet mimo stalowego oplotu przewodów ) za to w bmw agresywność hamulców mi się podoba. Nawet w 2 osoby działa łatwo i dalej wystarczy hamowanie jednym palcem.
BMW ma wygodną pozycję. Siedzenie ma regulacje wysokości ( 2 poziomy ) . Siedzenia są obite grubą gąbką przez co nawet jak zawieszenie nie da rady pochłonąć całego uderzenia to robi to siedzenie. Grzane manetki ( też 2 poziomy grzania ) chociaż dla mnie to za mała regulacja. Na 2 stopniu przy temperaturze ok. 5 stopni ręce mimo handbarów lekko marzną . Na 2 poziomie nie da się jechać tak mocno grzeje. Więc tu lekki minus. Światła są wystarczające , chociaż bez rewelacji .
Minusy – Skrzynia biegów wraz ze sprzęgłem. Skrzynia pracuje specyficznie . Trzeba się do niej przyzwyczaić jak i do sprzęgła. Pierwsze kilometry były takie, że obracałem się czy czasami coś nie wypadło z niego po zmianie biegów 😂🤣😂🤣 . Czytam jednak i się konsultuję z innymi użytkownikami którzy mówią, że tak jest . ” Ten typ tak ma ” to najczęstsza odpowiedź . Na minus są też lusterka z bardzo małą widocznością. W mieście nie dają poczucia spokoju i komfortowej zmiany pasa. Kolejnym minusem jest owiewka. Zdecydowanie inna niż w nowym GS . Jest niska i powoduje że jakby nie ustawić jej to powietrze uderza albo w sam kask lub rozbija się jakoś w taki sposób, że powoduje jakby „turbulencje” . Zdecydowanie będzie to pierwsza rzecz, którą zmienię w swoim BMW.
Wrażenia z jady ? Jak go nienawidzę tak go kocham 🙂 . Moto specyficzne przez silnik i skrzynię biegów. Trzęsie , strzela i hałasuje, ale idzie jak dzik i mało co go zatrzyma. Na asfalcie nie ma się ochoty szybko pędzić. Prędkość z jaką mi się najlepiej jeździ ok. 100km/h czasami nawet wolniej w zależności od wiatru. Za to w terenie idzie jak marzenie. Nie jest też tak, że to moto crossowe. Ma również swoje ograniczenia głównie przez sporą wagę ok.200kg na sucho, ale przy odrobinie wprawy i odpowiednich oponach można przejechać prawie wszędzie. Kocham nim jeździć w szutrach i lekkim terenie. Nawet ciężkim, ale jak jest sucho. Póki co to pierwsze moto i uczę się nowego stylu jazdy więc płacę za to sporą ilością gleb.
Jazda miejska o dziwo nie powoduje obrzydzenia . Moto duże i ciężkie ale miedzy autami w czasie korków dzięki swojej niesamowitej manewrowości płynie łatwo i przyjemnie. Lusterka i kierownica wysoko przez co lusterka aut osobowych są niżej i tylko na busy i SUVy trzeba uważać.
Co jeszcze? Miałem z 20 upadków w terenie i póki co nie poniosłem żadnych kosztów. Nic nie pękło, nic się nie złamało. Raz tylko wyskoczył mi kierunkowskaz tylni, ale okazało się, że wystarczyło go włożyć i działa jak należy.
Tyle mi się przypomniało na ten moment. Pewnie jeszcze nie raz będę opisywał wrażenia i subiektywne odczucia z jazdy. Pozdrawiam T. R.
Całe wcześniejsze doświadczenie z jazdy na motocyklu zbierałem na typowych „plastikach” lub ostatnio sport-turystyk jak było w przypadku Hani. Dlaczego teraz duże Enduro ?
No więc, cała moja miłość do GSa zaczęła się po jeździe testowej w BMW chyba Smorawiństki. Z tego co widzę w tym roku ma być kolejna edycja eventu. Zasady były tam proste. Bierzesz wybrane BMW i masz 2h na jazdy. Cały koszt to zatankowanie go na końcu do pełna. Świetna opcja z kilku względów.
Po pierwsze można prawie za darmo przejechać się całą gamą motocykli ( powyżej dostępne akurat w tym czasie co jeździłem ) , a jak się czasami okazuje coś na pozór nie w naszym guście, może wpadnie nam w oko. Tak było z GSem. Poszedłem tam przejechać się trzema zupełnie innymi motocyklami. Podczas podpisania umowy dostałem propozycje jazdy GSem. Po namyśle się zgodziłem, przecież nic mnie to nie kosztowało. Co się później okazało nawet nie pojeździłem wszystkimi, bo przy GSie reszta to jak WSKi . I tu wchodzi on cały na biało 😍( malowanie HP jest moim zdaniem najpiękniejsze dla GSa )
Faktycznie podszedłem do jazdy nim bardzo scepytcznie, żeby nie powiedzieć negatywnie. Pierwsze kilometry były takie sobie. Wymagało trochę czasu przywyknięcie do nowego stylu ( enduro ) ale z każdym kilometrem było tylko lepiej. Po wjechaniu na szutry od razu serce zabiło szybciej. To jest to 😍🤩 . Pozytywnie zaskoczył mnie od asfaltu, aż po szutry i nawet bezdroża . Silnik mi nie przeszkadzał, prowadzenie i zawieszenie wraz z ESĄ i bajeczne, hamulce tak samo. Po prostu prawie ideał . Dlaczego prawie ? Skrzynia biegów w porównaniu z japońskimi motocyklami taka jakaś … mmm trudno określić ale przypadła mi najmniej do gustu.
Zostawiłem swoje marzenie w stajni BMW i zapisałem w planach z oznaczeniem ” do realizacji ” .
Kiedy sprzedałem Hanię pojawiła się myśl … Co teraz 🤔 ? Właściwie dlaczego nie teraz skoro starszy model jest w zasięgu ? Tylko czy ona tak samo jeździ jak młodszy ? Pojawiło się kilka pytań. Postanowiłem się wybrać na jazdę testową najbliższym BMW 1200 który był w zasięgu. Dopadłem czerwonego brzydala choć po za zasięgiem finansowym dał mi to samo co nowszy GS .
Okazało się, że jeżdżą podobnie. Jest decyzja – KUPUJĘ GSa . Szukanie jak to zwykle bywa nie było łatwe. Okazy ” w 100 procentach bezwypadkowe ” okazały się szrotami nie wartymi złotówki, ale w końcu znalazł się rodzynek. Nie jest idealny, też miał jakąś przeszłość ponieważ ma malowane plastiki ale rama prosta, technicznie jest OK. Wygląd też spoko. Prowadzi się łatwo więc zapadła decyzja i został kupiony. Już Wam jest znany ale zawsze jest miło pokazać swoje zrealizowane marzenie 😍
I tu miejsce na takie malutkie przesłanie… Nie chowaj marzeń do szuflady, daj im żyć na zewnątrz… Działaj i realizuj 😉