Jeden milimetr robi różnicę 😁. Szyba Loster do BMW r1200gs

W zeszłym sezonie kupiłem turystyczną szybę loster. Zrobiłem razem blisko 10k km z tego z nową szybą około 7k. Zdecydowanie lepiej mi się z nią jeździło jak z oryginalną.

Wiadomo, że ta od adv byłby lepsza, ale wydać 1200 zł za używaną to grube przegięcie, a kupno nowej to już szaleństwo. Dlatego uważam, że loster to świetny wybór w stosunku cena/jakość.

Szyba o grubości 4mm miała jeden minus. Była dość giętka i przy prędkościach powyżej 120km/h w zależności od wiatru potrafiła mocno „pływać”. Miało też to plus, bo nawet wywrotka do góry kołami nie uszkodziła jej w najmniejszym stopniu 😁.

Zdjęcie zaraz po podniesieniu ( słabej jakości ale byłem pod ogromnym przypływem adrenaliny, który był potrzebny do obrócenia samemu kloca 240kg ).

Pewnie jeździłbym z nią dalej. Jednak moje przeginanie musiało się kiedyś skończyć 🤣.

Szyba nie przetrwała zimowych przejażdżek. Jazda po śniegu była okey, ale lód który się skrył pod śniegiem spowodował glebę i pęknięcie szyby. Przy tempetraturze – 10 pleksi robi się sztywne i podatne na pęknięcia.

Kupiłem więc ponownie turystyczną szybę loster, ale tym razem nie poskąpiłem i wybrałem droższy wariant 5 milimetrowy.

https://allegro.pl/oferta/szyba-turystyczna-loster-bmw-r-1200-gs-2004-2012-10758427555?utm_medium=afiliacja&utm_source=ctr&utm_campaign=e90dd32b-77b6-41c9-b5b6-4762a1abb410

Dziś jestem po tysiącu kilometrów z nowym nabytkiem. Niby tylko 1mm, a robi wielką różnicę. Szyba jest znacznie sztywniejsza. Dużo mniej „pływa” podczas szybszej jazdy.

Jak widać na nagraniu szyba jak i cały moto głównie drży od opon terenowych, a „pływanie” szyby jest ale na akceptowalnym poziomie.

Uważam, że jak za cenę 430 zł to zdecydowanie warto jeśli ktoś szuka alternatywy do kupowania używanej szyby adv. Tym bardziej, że tutaj mamy dodatkowo wybór koloru szyby i mocy jej przyciemnienia.

Plusy:

+ dużo sztywniejsza niż ta grubości 4mm

+ ładnie wygląda zamontowana ( chociaż to subiektywne odczucie)

+ łatwy montaż, wszystko pięknie pasuje podczas montażu

+ rewelacyjny stosunek cena/jakość

+ możliwość wyboru koloru przy kupnie oraz przyciemnienia

Minusy:

– może pękać w minusowych temperaturach 😜

– mimo większej sztywności, przydałby się stelaż usztywniający jak w adv lub widziałem też zestaw od givi do usztywnienia szyby.

– gdyby była chęć mocowania stelaża usztywniającego trzeba samemu wiercić otwory do montażu.

„Co ludzie powiedzą”

Był kiedyś taki serial. Pani Hiacynta Bucket i mąż ( chociaż bardziej Ona) próbowali być dobrze postrzegani. Wyglądało to bardzo często śmiesznie, czasem, aż ręce opadały jak się to widziało. Wiadomo, że to była tylko komedia. W wielu przypadkach bardziej podkoloryzowana innym razem mniej ale … Czy aby na pewno?

Ile razy słyszę w życiu codziennym ” Co ludzie powiedzą?” . Niektórzy przez to się tak zamykają, że nie potrafią się cieszyć. Jakby spontaniczns radość była czymś zakazanym.

Ile razy miałeś ochotę zrobić coś z dzieckiem co niby dorosłemu nie przystoi np. zjechać na zjeżdżalni dla radości dziecka i siebie samego, potaplać sie z nim w błocie, wejść na drzewo, ale… ” Co ludzie powiedzą”… W ten sposób przez obcych, których nawet nie znasz zabierasz radość sobie i dziecku. Nie pozwalasz czuć się dobrze w swoim ciele. Blokujesz wewnętrzną radość… A przecież w każdym z nas jest odrobina dziecka 😁

Im społeczeństwo mniejsze tym, większy nacisk na bycie poprawnym. Spotkałem się z tym, że nawet zwykły spacer na wsi był czymś złym. ” Ten to jest nierób, za robotę by się wziął zamiast się kręcić bez sensu”.

Sam kiedyś wielokrotnie miałem takie myśli. Wywodzę się z małej wsi więc wyrosłem w takim otoczeniu. Męczyło mnie to strasznie, ale lęk przed pokazaniem siebie był większy. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to błędne koło. Przez wpojone blokady, mniej kochałem siebie, a bardziej chciałem być fajny przy innych i tak się zamykało koło.

Dzięki pracy nad sobą, zmianie myślenia, poprzez nabranie pewności siebie teraz nie martwię się tak opinią innych. Potrafię robić rzeczy „głupie” w oczach innych, ale dla mnie są one fajne, żyję dla siebie… Nie dla nich. Kocham bardziej siebie, niż jakiś obcych ludzi, którzy nie potrafią być sobą.

W mojej opinii ocenianie i obgadywanie czyjegoś postępowania to najzwyklejsza zazdrość, że ktoś ma odwagę postąpić inaczej niż ogół. Im głośniej wyrażają opinię tym bardziej zazdroszczą… Odwagi kochani 😉

Ludzie silni żyją swoim życiem. Skupiają się na swoich pragnieniach i potrzebach, swoich celach, mają swoje barwne życie więc nie szukają atrakcji u innych. Nie obgadują, bo nie mają na to czasu. Doceniają otoczenie i ich wybory bez zbędnego komentowania. Kochają siebie i bliskich dbając o rozwój swój i akceptację wyborów innych.

T. R.

Subiektywna opinia kasku Schuberth C4 pro

Mój kask nigdy nie należał do najlepszech, a czas i kilometry spędzone razem zmęczyły go i nadchodzi czas na nowy.

Zawsze marzyłem o czymś lepszym, bo do tej pory miałem same budżetowe HJC. Moim zdaniem są dobre na początek. Mają przyzwoity stosunek cena/jakość, ale ile można się bujać w byle jakości 😜. Czas na coś lepszego!

W weekend była możliwość jazd testowych w kaskach shoei w 4Ride. Niestety, miałem inne plany i nie zdarzyłem wykorzystać sytuacji. Mam nadzieję, że uda się kolejnym razem.

Za to od kwietnia chłopaki w Motormind mają kaski testowe od schubertha. Fajna opcja, bo są one dostępne cały czas. Wypożyczać można o każdej porze. Teoretycznie na godzinę ale można się dogadać jak nikt wcześniej nie zamówił kolejnej jazdy. Ja jeździłem prawie 2.5h.

Tak więc dostałem. Nówkę z kartonu Schuberth C4 pro white.

Kask klasy premium. Kosztuje sporo. Reklamuje się go jako najcichrzy kask. Jak jest w rzeczywistości?

Pierwsze wrażenie? Jakość wykonania na 6. O ile sam kształt może się podobać lub nie, to jakość wykonania mało kto będzie próbował podważyć. Wyściółka bardzo miękka i miła w dotyku. Kask jest sztywny nawet po otwarciu szczęki, a ona po zamknięciu trzyma się stabilnie.

Zakładanie na głowę? Hmm… Jak to mówią… Tylko ten kto miał nowy kask, wie co to ból głowy 🤣. Coś w tym jest. Dobrałem rozmiar jak zawsze L. Niby według rozmiarówki powinien być ok. Teraz po jeździe wiem, że to był błąd. Kask na głowę wchodzi ciasno i trzyma się jej bardzo dobrze. Ma się wrażenie, że otula głowę dużo bardziej niż mój, pewnie to dzięki przytulnej wyściółce której jest dużo nawet na pasku. Jednak dla mnie rozmiar L z gamy Schubertha jest za mały. Jeśli go kupię to XL, bo klamra zapinająca obtarla mi szyję. Całą jazdę czułem dyskomfort, a po dłuższym czasie było to bardzo męczące.

Po założeniu kasku mega wrażenie robi wizjer. Jego szerokość jest dla mnie niesamowita. Pinlok też jest szeroki i nie zasłania tak jak w moim starym HJC. Dodam, że dają go w zestawie i jest już zamontowany. Szybka zamyka się wzorowo.

To jedziemy. Pierwsze metry rozwiały moje złudne marzenia o ciszy w kasku. Jednak jest prawdą, że nie ma cichych kasków, choć jest lepiej.

Za to bardzo mnie zaskoczyła aerodynamika. Jazda na wprost i obroty głowy nie powoduje turbulencji ani specjalnego wzrostu hałasu. To naprawdę działa tak jak w reklamie. 👍 Jazda z otwartą szczęką też jest fajna. Choć sam kask nie ma homologacji na taką jazdę, mam wrażenie, że też był tesowany pod takim kątem.

Wentulacja – jest wyczuwalna. Czuć ją prawie w całym kasku. Nawet przy mniejszej prędkości w mieście robi się przyjemnie. Ogólnie na plus.

Szczęka zamyka się dobrze. Nie zauważyłem problemów. Działa tak jak powinna. Ma metalowe mocowania. Tyle w temacie.

Zapięcie micro-lock. Lubiane i nie. Każdy ma do tego swoje podejście. Mi ono pasuje. Potrafię zapiąć i rozpiąć kask jedna ręką, a nie jeżdżę na tyle sportowo żebym miał ciśnienie na podwójne D. Choć wbiłem się w kask rozmiaru L to ono wybiło mi z głowy kupno tej wielkości. Mocowanie zapięcia jest przesunięte lekko do tyłu. Jest blisko szyi. Większy rozmiar kasku wyeliminował mój problem.

Kask w wersji pro więc z zamontowanymi głośniczkami i mikrofonem. Nie miałem możliwości wypróbowania. Nie mam więc opinii.

Ogólna opinia. Czy warto go kupić? Odpowiedź brzmi tak i nie. Na nie, przemewia tylko i wyłącznie cena. Na tak, wysoki poziom jakości wykończenia, świetna aerodynamika i widoczność oraz bardzo wytrzymała skorupa ( tego nie testowałem 😉). Osobiście uważam, że jak kogoś stać to warto ale brać ale brać kredytu dla lansu nie ma co.

A Wy jakie inne typy macie do zaproponowania? Myślę jeszcze wziąść na testy minimum shoei neotec 2 i wtedy może podejmę decyzję. Pozdrowienia T. R.

Coś się kończy , coś zaczyna …

Jak to w życiu najczęściej bywa koniec jednego jest początkiem drugiego. Dziś wracając z pracy do domu zobaczyłem piękny widok. Hania od razu ustawiła się do zdjęcia 😉 więc …

Z jednej strony super jest coś takiego zobaczyć. Jest też druga strona medalu, bo zobaczyłem to w drodze powrotnej z pracy. Dni robią się coraz krótsze i pora pomyśleć nad podliczeniem sezonu. Koniec jest dla mnie złym określeniem, bo Hania raczej pod kołderkę nie idzie nigdy, u nas sezon trwa zawsze. Jednak czas na dłuższe wyjazdy i wycieczki dobiegł końca.

Sezon dziwny i specyficzny jak cały ten rok. Plany były duże, nawet zagraniczne ( Chorwacja ) , niestety nie wypaliły przez wiadome względy. Za to Polska zjeżdżona wzdłuż i w szerz. Nie tylko Hanią, bo znaczna część w puszkach, ale było miło zobaczyć nasz piękny kraj z każdej perspektywy czy motocyklowej czy też samochodowej, chociaż rower tez jest dobry ;). Zdecydowanie nie doceniamy tego co mamy. Wracając do sezonu na liczniku przybyło na ten moment blisko 11k km. Będzie nadal rosło 🙂 . Zaliczony tylko jeden zlot u Junaków z Międzychodu. Zlot również inny, oglądany jakby z innej strony niż do tej pory. Nawet Woodstock nie był tym samym Woodstockiem. Dopadła mnie choroba, trochę zmieniła wizję świata i ułożyła jeszcze raz wartości jakimi się kieruję. Dzięki temu może mi jest łatwiej w tych dziwnych czasach, bo patrzę na „swoje podwórko” ( co się u mnie zmieniło, a nie słucham głupot z TV ) . Chociaż jak każdy mam różne dni i czasami trzeba zwyczajnie odpuścić i walnąć drinka dla poczucia luzu 😉 .

Szukając plusów w nieubłaganym nadejściu zimy, przypomniałem sobie o moim kolejnym nałogu z zeszłego roku. Mowa o morsowaniu 🙂 . Wybrałem się dzisiaj nad Rusałkę z ekipą z PnB . W głowie myśli 1000 w drodze nad jezioro. Jednak dążąc cały czas do celu udało się przełamać kolejny raz lęk przed zimnem. Wydawało się, że będzie bardzo trudno. Jednak okazało się być przyjemnie i cieplutko ( jeśli można tak określić te warunki 😉 ) . Wśród wchodzącej ekipy była „debiutantka” dzięki czemu udało mi się odwrócić umysł od siebie . Pierwsze 10 minut w nowym sezonie zaliczone 🙂 . Kto ze mną idzie następny raz ? 🙂

1